Advertisement

Dźwięk dotarł do nich w połowie ściany – na początku był zbyt cichy, by go zlokalizować, jak oddech ślizgający się po drewnie. Ethan zamarł z jedną ręką opartą o wapień, jego palce bolały od uścisku. Pod nimi las milczał. Nad nimi coś szeptało, nisko i niewyraźnie, jakby sama góra próbowała przemówić.

Nora też to usłyszała. Powoli odwróciła głowę, przyciskając policzek do skały i nasłuchując. Dźwięk nie był wiatrem. To nie były ptaki. Dochodziły z niego fragmenty – wymruczane sylaby bez kształtu, po których następował tępy stukot, który odbijał się echem raz i znikał. Klif przed nimi wyglądał jakoś źle, jego cienie były zbyt proste, a cisza zbyt przemyślana.

Kiedy szepty ucichły, ich brak był cięższy niż sam dźwięk. Zostali tam, gdzie byli, zawieszeni na kamieniu, bojąc się poruszyć i bojąc się tego nie robić. Gdzieś za skałą, ukryte przed wzrokiem, drewno skrzypiało cicho – stary, cierpliwy dźwięk, jak drzwi zamykające się po czyimś przejściu.

Ethan poznał Norę przez wspólnego znajomego na wycieczce wspinaczkowej, która nigdy nie miała okazać się poważna. To miał być zwykły weekend – liny, uprzęże, kilka łatwych tras, a potem piwo. Nic ambitnego.

Advertisement
Advertisement

Nora pojawiła się późno, przepraszając, gdy wiązała włosy, pożyczając kredę od kogokolwiek, kto miał jej więcej. Nie była głośna ani rywalizująca, ale Ethan zauważył, jak uważnie studiowała skałę przed wspinaczką – zatrzymywała się, śledziła linie oczami, a potem poruszała się z cichą pewnością siebie, gdy już się zaangażowała.

Advertisement

Tego dnia wspinali się razem, ponieważ było to wygodne. Wspinali się razem, ponieważ nigdy nic nie poszło nie tak. Żadnych pospiesznych ruchów. Żadnego ego. Po prostu dwoje ludzi, którzy zwracali na siebie uwagę.

Advertisement
Advertisement

Na początku wszystko odbywało się zgodnie z planem. Liny, kotwice, podwójne sprawdzanie węzłów, wywoływanie poleceń, które odbijały się echem od skały. Wtedy ufali systemom bardziej niż sobie i to było dobre uczucie. Bezpiecznie.

Advertisement

Ale ostatnio rozmawiali o spróbowaniu czegoś innego. Nie lekkomyślnie. Nie po to, by coś udowodnić. Tylko po to, by zobaczyć, jak to jest polegać tylko na swoich ciałach i osądzie, bez metalu i liny między nimi a spadkiem poniżej.

Advertisement
Advertisement

Trenowali do tego – weekendy na siłowni, wczesne poranki na trasach na świeżym powietrzu, ćwicząc ruch i równowagę, ucząc się, jak reagują ich ciała, gdy nie ma się do czego przypiąć. Ich rozmowy przeniosły się z tego, jak umieścić ochronę na to, jak czytać skałę, jak poruszać się celowo, jak rozpoznać, kiedy strach jest przydatny, a kiedy nie.

Advertisement

Swobodna wspinaczka przestała być pomysłem, wokół którego krążyli. Stała się kolejnym krokiem. Spędzili wystarczająco dużo czasu ucząc się systemów, ufając sprzętowi, rozumiejąc, jak wygląda bezpieczeństwo, gdy jest zaprojektowane.

Advertisement
Advertisement

Ostatnio jednak zaczęli mówić mniej o ochronie, a więcej o ruchu – o kontroli, równowadze, czytaniu skały zamiast polegania na sprzęcie, który wybaczał błędy. Ta wspinaczka nie była lekkomyślna. Była zamierzona. Wybrali drogi, które wymagały zaangażowania. Nie skróty, nie ściany treningowe.

Advertisement

Miejsca, w których liczyło się ukończenie – nie po to, by się chwalić, ale dlatego, że zatrzymanie się w połowie drogi oznaczało, że coś poszło nie tak. Ufali swojej ocenie sytuacji na tyle, by pokonywać dyskomfort, zamiast się przed nim cofać. Kiedy przyjaciel wspomniał o cichej wapiennej ścianie kilka godzin za miastem – miejscu, w którym wspinał się lata temu, poczuł się dobrze. Nieocenione. Niezatłoczone.

Advertisement
Advertisement

“Wygląda na to, że to jest to” – powiedział Ethan, tym razem nie starając się ukryć zdenerwowania. Nora nie wyśmiała go. Sprawdziła swój plecak, zacisnęła paski, po czym ponownie spojrzała na klif. “W takim razie kończymy – powiedziała po prostu. Tego ranka zaparkowali pod ścianą z napiętą, skupioną energią między nimi. Żadnych żartów. Żadnego zastanawiania się.

Advertisement

Nora prześledziła wzrokiem możliwe linie, zapamiętując je. Kiedy zaczęli się wspinać, nie było to niepewne. Wapień był chłodny i suchy pod dłońmi Ethana, na tyle teksturowany, że można było mu zaufać, jeśli był rozważny. Każdy ruch przechodził w następny, nie dlatego, że było to łatwe, ale dlatego, że zdecydowali, że idą cały czas w górę.

Advertisement
Advertisement

Nora wspięła się kilka stóp po jego prawej stronie, na tyle blisko, że mógł zobaczyć napięcie w jej ramionach za każdym razem, gdy zmieniała ciężar ciała. Żadne z nich się nie spieszyło. Każdy ruch był przemyślany, sprawdzony dwa razy przed podjęciem decyzji. Wspinali się w ciszy, przerywanej jedynie szuraniem skóry po kamieniu i miękkim odgłosem kredy. Żadnych komend liny. Żadnych brzęków metalu.

Advertisement

Tylko oddechy i odległy wiatr poruszający drzewami daleko poniżej. Wtedy Ethan to usłyszał. Dźwięk, który nie należał do niego. Na początku myślał, że to wiatr przesuwa się po klifie – dopóki to się nie powtórzyło. Niski, pusty stukot, po którym nastąpiło długie skrzypienie, jakby stare drewno uginało się pod ciężarem. Zamarł w bezruchu, wbijając palce w wapień.

Advertisement
Advertisement

“Nora – powiedział cicho, starając się nie poruszyć. “Słyszałaś to? Ona też się zatrzymała. Odchyliła głowę i skierowała ucho w stronę skały. Przez kilka sekund nie było nic poza wiatrem. Potem znów się odezwał. Tym razem głębiej. Tępe drewniane pukanie, po którym nastąpił powolny jęk, który sprawił, że żołądek Ethana się ścisnął. Brzmiało to niepokojąco, jakby drzwi osadzały się we framudze.

Advertisement

Palce Nory zacisnęły się na kamieniu. “To nie był kamień “Nie – zgodził się Ethan. Zaschło mu w ustach. “To naprawdę nie była skała Trzymali się blisko klifu, nasłuchując. Dźwięk się nie powtórzył, co w jakiś sposób go pogorszyło. Skała hałasowała, gdy się przesuwała. Ptaki hałasowały. Nawet spadające odłamki miały sens. To nie miało. Brzmiało jak zamknięte. Puste. Zamknięte.

Advertisement
Advertisement

Nora oparła czoło o kamień, uspokajając oddech. “Tu na górze nic nie ma – powiedziała bardziej do siebie niż do niego. “Nie może być Ethan już miał odpowiedzieć, gdy jego uwagę przykuło coś innego. Cienka smuga biegła w dół ściany tuż pod jego lewą ręką. Różowa. Nie rdzawo-czerwona. Nie brązowa. Blady, rozcieńczony róż, błyszczący tam, gdzie złapał światło.

Advertisement

Poruszała się powoli, wystarczająco gęsta, by przylgnąć do kamienia, zamiast swobodnie po nim spływać. “Nora – powiedział ponownie. “Nie ruszaj się Spojrzała w dół, a potem podążyła za jego wzrokiem. “Co… to jest? Ethan przełknął. Zbliżył opuszek palca, nie dotykając jej. Płyn nadal spływał w dół, zbierając się w małe kropelki wzdłuż naturalnych rowków w skale.

Advertisement
Advertisement

“Woda? – powiedział, choć zabrzmiało to jak pytanie. “Może zmieszana z jakimś minerałem? Są tu złoża żelaza, ale…” Zmarszczył brwi. “Nigdy nie widziałem, żeby coś zmieniło kolor “A jeśli to woda – powiedziała cicho Nora – to znaczy, że będzie jej więcej Ta myśl wylądowała między nimi.

Advertisement

Jeśli woda wyciekała z góry, nawet powoli, mogło to oznaczać śliskie ładownie. Zmytą kredę. Brak tarcia. Brak marginesu błędu. Zawracanie nie wchodziło już w grę. Byli już daleko za półmetkiem. Wspięli się dalej. Teraz ostrożnie, celowo unikając wilgotnych smug. Ethan zmieniał trasę, by mieć suche dłonie, testując każdy chwyt dwa razy, zanim mu zaufał.

Advertisement
Advertisement

Kreda trzymała się tu mniej pewnie, powietrze było nieco chłodniejsze i wilgotne. Nad nimi znów rozległ się dźwięk. Tym razem nie było to tylko drewno. Szmer. Niski i niewyraźny, jakby ktoś mówił pod nosem. Niewystarczająco głośny, by uformować słowa, ale niewątpliwie ludzki. Serce Ethana waliło jak młotem. “Nagłe uderzenie przerwało mu. Ostry. Solidny.

Advertisement

Potem jęk – krótki, bolesny, szybko stłumiony. Nora sapnęła. “To była osoba Nie zatrzymali się po tym. Wspinali się szybciej, puls i skupienie zwężały się w coś ostrego i kruchego. Gdy nabrali wysokości, ciemny szew w skale stał się wyraźniejszy – to, co Ethan wziął za cień, przekształciło się w coś zbyt precyzyjnego, by mogło być naturalne.

Advertisement
Advertisement

Proste krawędzie. Czyste przerwy. Różowy płyn był tu gęstszy, nie sączył się już losowo, ale wypływał z jednego punktu wyżej. I wtedy to zobaczyli. Nora dotarła do niego pierwsza i zatrzymała się, jedną rękę opierając o klif, a drugą unosząc kilka centymetrów nad powierzchnią. “Ethan – powiedziała powoli – to nie jest część skały Zrównał się z nią.

Advertisement

Bezpośrednio w wapieniu znajdowała się fasada. Drewno, zwietrzałe do matowej szarości, idealnie wpasowało się w górę, jakby kamień wyrósł wokół niego. Wąska framuga drzwi przylegała do klifu. Nad nią, skośny pasek metalu łapał światło – krawędź blaszanego dachu, w połowie połkniętego przez skałę. Po bokach drzwi znajdowały się okna. Prawdziwe szkło. Zmętniałe ze starości. Odbijające niebo.

Advertisement
Advertisement

Różowa ciecz spływała tuż pod framugą drzwi, kapiąc miarowo po ścianie klifu, na który się wspięli. Przez dłuższą chwilę żadne z nich się nie odzywało. “Dom – powiedziała w końcu Nora, z niedowierzaniem w głosie. “Tu na górze jest dom Ethan wpatrywał się w drzwi, w poplamione drewno, w ciecz sączącą się z wnętrza.

Advertisement

Po raz pierwszy od rozpoczęcia wspinaczki był pewien jednej rzeczy: cokolwiek usłyszeli – cokolwiek spadło i jęknęło w środku – nie pochodziło z góry. To pochodziło z domu. Z bliska konstrukcja wydawała się mniej tajemnicza, a bardziej problemem, którego nie mogli zignorować.

Advertisement
Advertisement

Drewno było stare, ale nienaruszone, starannie wciśnięte w wapień, jakby góra wyrosła wokół niego, zamiast go odrzucić. Drzwi przylegały do skały, były wąskie i wzmocnione, a ich rama pociemniała w miejscu, gdzie coś wyciekało z wnętrza. Różowy płyn spływał spod nich cienkimi, nierównymi liniami, plamiąc kamień, do którego przylegały.

Advertisement

Ethan nie zastanawiał się nad tym, jak została zbudowana. Jego uwaga skupiła się na ścianie, na jego dłoniach, na słabo widocznej plamie płynu. “Ostrożnie – powiedziała Nora. “To coś jest wszędzie Przesunął uchwyt, by jej uniknąć – i jego stopa się ześlizgnęła. Tylko ułamek. Wystarczająco. Żołądek mu opadł, gdy podeszwa buta straciła przyczepność.

Advertisement
Advertisement

Instynkt wziął górę nad myślami. Uderzył dłonią w suchy uchwyt, palce zatrzeszczały, gdy je złapał. Jego druga stopa desperacko drapała, aż znalazła przyczepność. Przez uderzenie serca klif wydawał się pod nim nieważki. Potem się utrzymał. Ethan przycisnął czoło do kamienia, oddychając ciężko. Adrenalina buzowała w jego piersi, ostra i elektryczna. “W porządku – mruknął.

Advertisement

“To nie jest woda Nora nie kłóciła się. Poczekała, aż jego oddech się uspokoi, zanim ruszyła dalej. Potem wspinali się wolniej, celowo omijając poplamione fragmenty skał. Kreda zmyła się szybciej w pobliżu wycieku, zmuszając ich do ciągłego nakładania jej na nowo, a ręce trzęsły się lekko z wysiłku utrzymania kontroli. Nad nimi zbliżały się drzwi.

Advertisement
Advertisement

Wcześniejsze dźwięki powtórzyły się w głowie Ethana – tym razem nie drewno, ale szmer, upadek, niewątpliwy odgłos bólu. Ktoś był w środku. Ktoś na tyle blisko, że odgłosy niosły się przez całą górę. “Jeśli są ranni – powiedziała cicho Nora – nie możemy tracić czasu Ethan skinął głową. Czymkolwiek było to miejsce, nie miało teraz znaczenia.

Advertisement

Razem dotarli do półki. Była ledwo widoczna – wąska wstęga kamienia rozciągająca się od ściany klifu w kierunku drzwi. Zbyt cienka, by wygodnie na niej stanąć, zbyt odsłonięta, by się zawahać. Gdy już na nią weszli, wycofanie się nie wchodziło w grę. Nora poszła pierwsza, obracając się na bok i przesuwając w poprzek, ramieniem muskając skałę.

Advertisement
Advertisement

Ethan podążył za nią, z bijącym sercem i wzrokiem utkwionym w drzwiach, podczas gdy pod nimi rozciągała się przepaść. Z bliska drzwi pachniały słodko w wilgotnym, kamiennym powietrzu. Fermentacją. Ethan zauważył to jeszcze zanim jego dłoń zacisnęła się na klamce. Przycisnęli się do klifu, oddychając płytko. “Halo? Zawołała Nora, mimo wszystko spokojnym głosem.

Advertisement

“Słyszeliśmy cię. Jesteś ranny? Brak odpowiedzi. Ethan nie czekał na pozwolenie. Przekręcił klamkę. Drzwi uchyliły się z łatwością, wypuszczając powiew chłodnego, stęchłego powietrza – i silniejszy zapach czegoś bez wątpienia alkoholowego. Weszli do środka, wołając ponownie. Odpowiedziała im tylko cisza. Nora spojrzała na niego, a na jej twarzy pojawił się niepokój.

Advertisement
Advertisement

“To nie ma sensu – mruknęła. “Zdecydowanie kogoś słyszeliśmy Przestrzeń za drzwiami nie była tym, czego żadne z nich się spodziewało. Przez pierwsze kilka kroków wyglądała niemal… zwyczajnie. Przejście otwierało się na wąski pokój wyrzeźbiony bezpośrednio z góry, którego ściany zostały wygładzone ręcznie, a nie przez erozję.

Advertisement

Po jednej stronie stał mały drewniany stół, nierówny, ale solidny, a pod nim dwa krzesła. Na niskiej półce leżało kilka niemożliwych do zidentyfikowania przedmiotów, zmiękczonych przez kurz. Wszystko wyglądało na stare, ale nie opuszczone. “To wygląda jak dom – powiedziała cicho Nora. Ethan omiótł pomieszczenie reflektorem.

Advertisement
Advertisement

Światło padało na wytarte deski podłogowe ułożone na kamieniu, wytarty dywan przyciśnięty do ściany i słaby zarys paleniska, które już dawno wystygło. Ktokolwiek to zbudował, nie tylko się tu schronił. Oni tu mieszkali. Następnie belka zanurzyła się niżej. Pod ścianą najbliżej drzwi stało kilka drewnianych beczek, których obręcze były ciemne od wilgoci.

Advertisement

Jedna z nich była lekko przesunięta do przodu, a jej wieko przekrzywione. Powolna kropla wyślizgiwała się ze szczeliny w pobliżu podstawy, zbierając się na podłodze, a następnie ściekając w kierunku drzwi. Różowy płyn. Z bliska był nie do pomylenia – wino, rozcieńczone i rzadkie, pachnące słodko i ostro jednocześnie. “Więc to jest to, co było na ścianie – mruknęła Nora. Ethan zmarszczył brwi. “Wyciekało przez jakiś czas

Advertisement
Advertisement

Pomysł nieprzyjemnie osiadł mu w piersi. Ktoś był tu nie tylko niedawno. Ktoś był tu teraz. Ale pokój nie kończył się w tym miejscu. Na drugim końcu, gdzie powinna być ściana, kamień po prostu ciągnął się do środka. Drewniana podłoga zatrzymała się gwałtownie, ustępując miejsca gołej skale, która opadała w dół w ciemność. Tunel.

Advertisement

Delikatnie zakrzywiał się poza zasięgiem wzroku, a powietrze za nim było chłodniejsze i cięższe, niosąc ze sobą jednostajny dźwięk poruszającej się wody. “To nie jest zwykły pokój – powiedziała Nora, obniżając głos. Ethan skierował światło w stronę otworu, a promień został niemal natychmiast pochłonięty przez zakręt w skale. “Nie – zgodził się. “To idzie głębiej

Advertisement
Advertisement

Szorstkie stopnie zostały wyryte w kamieniu, schodząc głębiej w górę. Głos Nory obniżył się. “To nie jest po prostu wbudowane w klif – powiedziała. “Przechodzi przez niego Ethan skierował światło w dół przejścia. Promień zniknął znacznie szybciej niż powinien, pochłonięty przez krzywiznę tunelu. Gdzieś przed nimi powietrze stało się chłodniejsze i cięższe.

Advertisement

“Po co ktoś miałby ukrywać tu dom – powiedział – a potem kopać dalej? Stali na skraju tunelu przez dłuższą chwilę, nasłuchując. Żadnych szeptów. Żadnego ruchu. Tylko słaby odgłos ich własnych oddechów i coś jeszcze – tak subtelnego, że Ethan prawie tego nie zauważył. Powolne, odległe kapanie. Woda, gdzieś głęboko w środku.

Advertisement
Advertisement

Nora podeszła pierwsza, jej buty miękko stukały o kamień. “Jeśli ktoś tu mieszka – powiedziała – to tutaj się udał Ethan podążył za nią, drzwi za nimi wciąż były otwarte, a wąska półka na zewnątrz już zaczynała wydawać się niemożliwie odległa. Światło z wejścia zanikało, gdy wchodzili głębiej, zastąpione przez ciasny stożek ich reflektorów.

Advertisement

Ściany lekko się zamykały, tunel prowadził ich w dół, dalej w głąb góry niż którykolwiek z nich planował. Cokolwiek słyszeli wcześniej – szept, stukot, jęk – nagle poczuli się znacznie bliżej niż powinni. Tunel ciągnął się dłużej, niż którykolwiek z nich się spodziewał.

Advertisement
Advertisement

W miarę jak się zagłębiali, powietrze stawało się coraz chłodniejsze, na tyle wilgotne, że Ethan czuł je na skórze. Kroplówka, którą zauważył wcześniej, stała się głośniejsza i stała się stałym dźwiękiem, który odbijał się echem od kamiennych ścian. Na początku przypominał mu deszcz. Potem już nie. “To dużo wody – powiedziała Nora, przechylając głowę.

Advertisement

“Jak myślisz – ktokolwiek to zbudował, poszedł na całość i zainstalował instalację wodno-kanalizacyjną? Ethan odchrząknął cicho, wdzięczny za żart. “Jeśli na dole jest działający prysznic, to oficjalnie jestem pod wrażeniem Dźwięk gęstniał w miarę jak szli dalej, mniej przypominając kapanie, a bardziej ciągły szum – woda przemieszczała się gdzieś niewidoczna, uwięziona i przekierowana przez górę.

Advertisement
Advertisement

Wypełniał tunel, aż stał się niemal pocieszający, szum w tle, który sprawiał, że miejsce wydawało się mniej puste. Prawie. Właśnie zaczynali się rozluźniać, kiedy to się stało. Kroki. Nie przed nimi. Nad nimi. Szybkie. Niewątpliwie ludzkie. Ktoś ciężko biegnący, buty uderzające o kamień w szybkim tempie. Nora krzyknęła.

Advertisement

Ethan obrócił się instynktownie, światło szarpnęło dziko ścianami, gdy dźwięk zagrzmiał nad ich głowami, zatrzymując się gwałtownie. Po nim zapadła cisza, cięższa niż wcześniej. “Co to do cholery było?” Wyszeptał Ethan. Oddech Nory był gwałtowny. Chwyciła go za ramię, wbijając w nie palce. “Ktoś biegł – powiedziała.

Advertisement
Advertisement

“Tuż nad nami Oboje spojrzeli w górę. Wtedy Ethan to zobaczył – kwadratowy zarys na suficie, ledwo widoczny, dopóki światło nie padło na niego pod odpowiednim kątem. Krawędzie były zbyt czyste, zbyt celowe, by mogły być naturalne. Drewniana klapa zrównana z kamieniem, pociemniała ze starości. “Drzwi pułapki – powiedział. Nora natychmiast potrząsnęła głową. “Nie, nie zrobimy tego

Advertisement

Ethan nie spuszczał z niej światła. “To stamtąd dochodziły kroki “Dokładnie – powiedziała. “Co oznacza, że ktoś tam jest Stali tam, a dźwięk rwącej wody wypełniał przestrzeń między nimi. Myśl o kimś swobodnie poruszającym się nad nimi, podczas gdy oni stali uwięzieni w tunelu, przyprawiała Ethana o dreszcze.

Advertisement
Advertisement

“Jeśli są ranni – powiedział ostrożnie – to może być jedyny sposób, by do nich dotrzeć Nora przełknęła ciężko, nie spuszczając wzroku z włazu. “A jeśli nie? Ethan nie odpowiedział od razu. W końcu powoli odetchnął. “Nie musimy iść na górę. Ale jeśli tego nie zrobimy… zawrócimy, nie wiedząc, kto tu jest. Ani dlaczego

Advertisement

Nora zamknęła na chwilę oczy, uspokajając się. Kiedy znów je otworzyła, jej głos był ścisły, ale stanowczy. “Ty pierwszy Wciągnęli mały stolik z poprzedniego pokoju na miejsce pod włazem. Głośno drapał o kamień, a dźwięk odbijał się echem znacznie dłużej niż powinien.

Advertisement
Advertisement

Ethan wspiął się na niego, wyciągając się w górę. Jego palce musnęły krawędź włazu, po czym natrafiły na zagłębiony uchwyt. Zawahał się. Nad nimi nic się nie poruszyło. Pociągnął. Właz otworzył się powoli, wypuszczając zimne powietrze z góry i pogrążając tunel pod nim w głębszej, bardziej niepokojącej ciszy.

Advertisement

Ethan spojrzał w dół na Norę. “Wciąż ze mną? – zapytał. Przytaknęła, choć jej uścisk na stole zdradzał strach. “Nie zostawiaj mnie – powiedziała. “Nie zostawię – obiecał, po czym uniósł się w ciemność. Ethan przeciągnął się przez właz, opierając przedramiona o zimny kamień. Natychmiast się odwrócił i z powrotem sięgnął w dół. Tym razem Nora się nie zawahała.

Advertisement
Advertisement

Wspięła się szybko, a Ethan chwycił ją za nadgarstki i pociągnął, aż upadła obok niego, zdyszana. Stali w wąskim przejściu, ledwie większym niż korytarz wykuty w górze. Sufit był nierówny, a ściany lśniły słabo. Światło falowało na kamieniu przed nimi, tańcząc w miękkich, falujących wzorach.

Advertisement

Woda. Odbite światło, poruszające się. Dźwięk, który słyszeli poniżej, był tutaj głośniejszy – nie był to już odległy szum, ale jednostajny ryk, który wypełniał przestrzeń i wibrował słabo pod stopami. Podążali za przejściem, które łagodnie zakrzywiało się w lewo. Z każdym krokiem powietrze stawało się chłodniejsze i bardziej wilgotne. Odbite światło jaśniało, rozprzestrzeniając się po kamieniu jak coś żywego.

Advertisement
Advertisement

A potem – pstryk. Ostry trzask pękającego przedmiotu odbił się echem w przestrzeni, a zaraz po nim rozległ się krzyk mężczyzny. Był surowy i spanikowany, wyrywał się z niego, jakby już zaczął spadać. Nora sapnęła, ściskając ramię Ethana. Krzyk urwał się nagle, zastąpiony przez gorączkowe, zdyszane mamrotanie.

Advertisement

“Nie, nie, nie, nie rób tego… Zerwali się do biegu. Przejście otworzyło się nagle, wyrzucając ich na otwartą przestrzeń – i oboje zatrzymali się. Wyłonili się z rozległego zagłębienia wyrzeźbionego w sercu góry. Światło słoneczne wlewało się z poszarpanego otworu wysoko nad nimi, łapiąc wodospad, który spływał po skalnej ścianie i rozbijał się o czystą sadzawkę poniżej.

Advertisement
Advertisement

W powietrzu unosiła się mgła, chłodna i czysta. Po jednej stronie znajdował się niewielki skrawek ziemi łagodnie wznoszący się ku górze, usiany mchem, niskimi krzewami i kilkoma cienkimi drzewami, które w nieprawdopodobny sposób trzymały się życia. Na ułamek sekundy piękno tego miejsca ogłuszyło ich do ciszy. Potem głos ponownie je przeszył. “W porządku, oddychaj. Po prostu oddychaj. Nie spadasz. Nie spadasz.”

Advertisement

Podążyli za dźwiękiem w kierunku brzegu stawu. Wisiał tam mężczyzna, zawieszony do góry nogami, z jedną nogą złapaną w grubą winorośl, która była związana w prymitywną pętlę. Reszta pnącza ciągnęła się w górę, w kierunku gałęzi drzewa nad nim, kołysząc się lekko. Naderwany kawałek zwisał bezużytecznie nieopodal.

Advertisement
Advertisement

Pod nim leżał rozłożony hamak. Mężczyzna był przemoczony, włosy miał przyklejone do czoła, ręce mu się trzęsły, gdy próbował dosięgnąć uwięzionej nogi. Panika towarzyszyła każdemu jego ruchowi. Ethan nie zawahał się. “Hej! – krzyknął. “Nie ruszaj się – za szybko. Mamy cię

Advertisement

Mężczyzna zamarł na ten dźwięk i odwrócił głowę, by na nich spojrzeć. Na jego twarzy pojawiła się ulga, szybko przegoniona przez zakłopotanie i utrzymujący się strach. “Dzięki Bogu – powiedział z trudem w głosie. “Myślałem, że spadnę prosto do stawu Nora przysunęła się bliżej, już skanując wzrokiem winorośl. “Nieźle się zaplątałeś – powiedziała, zachowując spokojny ton.

Advertisement
Advertisement

“Ale wygląda na to, że się trzyma “Na razie – mruknął mężczyzna. “Próbowałem poprawić węzeł. Poślizgnąłem się. Głupi błąd Ethan przykucnął przy podstawie drzewa, sprawdzając napięcie pnącza. Było grube, włókniste, gładkie w miejscach, w których było wielokrotnie używane.

Advertisement

“Mieszkasz tu? Zapytał Ethan, zanim zdołał się powstrzymać. Mężczyzna zaśmiał się bez tchu. “Tak – powiedział. “Coś w tym rodzaju Wisząc do góry nogami w ukrytej kieszeni góry, otoczony wodospadem i światłem słonecznym, wyglądał teraz mniej jak zagrożenie – a bardziej jak ktoś, kto był sam przez bardzo długi czas.

Advertisement
Advertisement

I nagle dom w klifie nabrał większego sensu. Ethan podtrzymał winorośl, podczas gdy Nora rozplątywała węzeł. Zajęło to kilka ostrożnych sekund, ale napięcie w końcu ustąpiło. Mężczyzna pokonał ostatni krótki dystans i wylądował twardo na plecach z zaskoczonym stęknięciem.

Advertisement

“Oof – powiedział, mrugając do nich. Podnieśli go do pionu. Zrobił kilka kroków, sprawdzając swoją równowagę, po czym zaśmiał się i otrzepał ręce. “Cóż,” powiedział, “to mogło skończyć się gorzej.”

Advertisement
Advertisement

Z bliska Ethan najpierw wyczuł ostry, słodki, niepowtarzalny zapach. Zawahał się, po czym zapytał: “Czy ty… piłeś?” Mężczyzna zamrugał, po czym uśmiechnął się owczo. “Fermentowało – powiedział. “W pobliżu grzbietu rosną dzikie winogrona. Mogłem trochę przesadzić z partią”

Advertisement

Nora spojrzała w stronę skalnego sufitu, a następnie na splątaną winorośl i na wpół zwinięty hamak. Elementy w końcu zatrzasnęły się na swoim miejscu. “Słyszeliśmy, jak ktoś biegnie – powiedziała. “Kroki. Myślałam, że ktoś cię zaatakował. Albo zraniony

Advertisement
Advertisement

Liam wypuścił krótki, zakłopotany oddech. “Tak. To byłem ja Potarł kark. “Lubię skakać do stawu z góry – to oczyszcza głowę. Przebiegłem przez gzyms, zanurkowałem, a potem próbowałem wspiąć się z powrotem do hamaka, zanim złapałem równowagę Skinął głową w stronę pękniętej winorośli. “Okazało się, że sfermentowane winogrona i węzły to nie to samo

Advertisement

Ethan odchrząknął wbrew sobie. Nora potrząsnęła powoli głową, adrenalina spłynęła z jej ramion. “Więc te krzyki.. Liam mu przerwał: – Zdałem sobie sprawę, że grawitacja wygra Na jego ustach pojawił się nikły uśmiech. “Strach czyni cuda, jeśli chodzi o trzeźwość

Advertisement
Advertisement

Wymienili się imionami – Ethan i Nora, a na końcu on. “Liam – powiedział, ściskając ich dłonie, jakby to było zupełnie zwyczajne przedstawienie. Gdy adrenalina opadła, Ethan gestem wskazał w stronę klifu. “Ten dom wbudowany w skałę – ty go zbudowałeś?

Advertisement

Liam potrząsnął głową. “Nie. To coś było tu na długo przede mną. Po prostu… wprowadziłem się Nora zmarszczyła brwi. “Więc co to jest? Wzruszył ramionami. “Najlepiej zgadnąć? Stara strażnica górska. Może sprzed kilkudziesięciu lat. Taki, który nie miał trwać wiecznie

Advertisement
Advertisement

Wskazał z powrotem w kierunku tunelu. “Znalazłem dziennik schowany na półce za drzwiami. Nazwiska, daty, notatki pogodowe. Nic aktualnego. Wygląda na to, że góra po prostu pochłonęła go od tyłu – powiedział, drapiąc się po głowie. “A ty zostałeś – powiedział Ethan. Liam skinął głową. “Na początku, bo nie miałem wyboru. Później, bo chciałem

Advertisement

Wodospad szumiał cicho za nimi, a mgła dryfowała w świetle. Po raz pierwszy odkąd otworzyli drzwi, to miejsce nie wydawało się groźne. Gdy adrenalina opadła, szybko pojawiły się pytania. “Jak się tu znaleźliście? Zapytała po chwili Nora. “I – co ważniejsze – jak wrócimy na dół?

Advertisement
Advertisement

Liam rozejrzał się po zagłębieniu, jakby oceniając to miejsce przed udzieleniem odpowiedzi. “Przyjechałem tu z przyjaciółmi – powiedział. “Darmowa wspinaczka. Weekendowa wycieczka. Myśleliśmy, że znamy ścianę Uśmiechnął się słabo. “Nie znaliśmy.”

Advertisement

Wyjaśnił, jak szybko zmieniła się pogoda, jak skała zmieniła się w połowie drogi. Jego przyjaciele przeszli na drugą stronę. On nie. Gdy zorientowali się, że utknął, jedynym schronieniem w zasięgu był dziwny dom wbudowany w klif.

Advertisement
Advertisement

“Wysłali po pomoc” – kontynuował. “Przybyły ekipy poszukiwawcze. Wspięli się, by mnie sprawdzić. Ale wtedy.. Zawahał się, po czym wzruszył ramionami. “Znalazłem już wyjście Ethan zmarszczył brwi. “Wyjście?” Liam skinął głową. “Dalej z tyłu jest szczelina.

Advertisement

Ciasna, łatwa do przeoczenia. Jeśli się przez nią przeciśniesz, spadniesz na inną ścianę. Skorzystałem z niej, zanim jeszcze dotarli do mnie ratownicy Zrobił pauzę. “Nadal nalegali na sprawdzenie mnie pod kątem obrażeń. Chcieli zabrać mnie do domu “Ale nie poszedłeś – powiedziała Nora.

Advertisement
Advertisement

“Nie – odpowiedział cicho Liam. “Wcześniej spędziłem lata w mieście. Hałas, tłumy, praca, która nigdy nie wydawała się ważna. Tutaj wszystko zwolniło. Jedzenie było czymś, co znalazłem. Woda była czymś, czego szukałem. Dni znów miały kształt” Gestem wskazał na drzewa w pobliżu stawu.

Advertisement

“Zanim przybyła pomoc, już zdecydowałem. Powiedziałem im, że chcę zostać. Poprosiłem, by nie oznaczali lokalizacji. Myśleli, że żartuję. Nie żartowałem Zapadła między nimi cisza, którą wypełniał jedynie wodospad. “Życie w mieście nigdy mi nie odpowiadało – dodał Liam, teraz już łagodniej. “Tutaj już tak Wstał i skinął na nich. “Chodźcie. Pokażę wam drogę powrotną

Advertisement
Advertisement

Ukryte przejście było dokładnie takie, jak opisał – wąskie, nieoznakowane, łatwe do przeoczenia. Zakrzywiało się w górę przez kamień, ostatecznie otwierając się na ścianę klifu powyżej ich pierwotnej trasy. Góra po raz kolejny wyglądała zwyczajnie. Zanim się rozeszli, Nora spojrzała w stronę ciemnej szczeliny w skale. “Na pewno nie chcesz pomocy? – zapytała.

Advertisement

“Zaopatrzenia? Kogoś, kto by do ciebie zajrzał? Liam uśmiechnął się, zmęczony, ale szczerze. “Doceniam to. Naprawdę. Ale lubię to w ten sposób Po chwili dodał: “Gdyby nie wy dwaj, którzy się dziś pojawiliście, mógłbym utknąć do góry nogami o wiele dłużej” Ethan skinął głową. “Nikomu nie powiemy

Advertisement
Advertisement

“Byłbym wdzięczny – powiedział Liam. Ostrożnie zeszli na dół, zostawiając za sobą ukrytą dziuplę. Zanim dotarli na ziemię, klif znów był tylko kamieniem i wiatrem. Ale wiedza pozostała z nimi.

Advertisement

Gdzieś w głębi góry toczyło się ciche życie, z własnego wyboru. Zdali sobie sprawę, że niektóre miejsca nie powinny zostać odnalezione. A niektóre historie lepiej było zostawić dokładnie tam, gdzie były.

Advertisement
Advertisement